Czerwiec był bardzo pracowity. Podczas gdy większośc z Was szosowała na pętlach, mi trafiła się akcja z cyklu powrót do korzeni – jeżdżenie z sakwami. A to dlatego, że wziąłem udział w Kampanii Pomorze Zachodnie „Bezpiecznie jak w domu”. W kilka dni obskoczyliśmy dużo ciekawych miejscówek. Pomimo, że wszystko robiliśmy na „grubym kapciu” to większość miejscówek można zaliczyć na…

Czytaj dalej

O takim warunie jak dziś Jaskier pisałby ballady. Gdyby nie to, że akcję Wiedźmina kręcili na Węgrzech, więc co oni tam mogą wiedzieć. Gdyby taka pogoda (jak dziś) była codziennie to właściciele zwifta mogliby zebrać zabawki i zrobić z nich kopiec niechcianych trenażerów. Niczym rowerów miejskich w Chinach. Pierwszy i drugi akapit mają coś z fantastyki i to się…

Czytaj dalej

Day 1. Pobudka o 6.00, spojrzenie w lustro, szybkie śniadanie i mycie zębów. Ciuchy przygotowane, sprawdzony wiatr, temperatura. Może być mokro, w sumie to będzie. Trasa wgrana w Garmina. Można lecieć. Samotny przejazd przez Puszczę Bukową, kawa na Orlenie w Gryfinie. Trochę klasyk. Trochę, bo wziąłem Graila i zachaczyłem o Gessow i Salvey Muhle, wpadło trochę bruku, trochę szutru.…

Czytaj dalej

Cyclocross ma w sobie coś magicznego. Błoto, piwo i belgijskie frytki. Niestety w Policach zabrakło frytek i piwa, więc postanowiłem choć raz poczuć się jak MVDP. Pożyczyłem od chłopaków z Canyon szybkiego Inflite’a i wziąłem udział w przedniej zabawie. Były zawijasy, były schody, wąskie single i piaszczysta sekcja niczym „plaża miejska” miasta Police! Nie powiem żebym jechał w ogień.…

Czytaj dalej

Takie zawody to ja lubię. Nie ma staru, nie ma mety. Nie ma spiny, nie ma pudła. Za to dobra zabawa, nadal niezły ścig kilku koni. Wiosenno-październikowa niedziela, słoneczko, rundy, ognisko i piwo. Burzy Sław i Mila Bo 💪 odwalili super robotę (dzięki), pomyślimy jeszcze nad jakimiś „ustawkami”, no i teraz trzeba czekać na kolejny termin szurania.

Szosowa ustawka do Berlina. Na kebaba, wypić piwo i wrócić pociągiem. Pogoda mocno letnia. Trasa „widokowa”. Generalnie trening niczego, oprócz utrzymania koła Rafała.

Czytaj dalej

Krzysztof chciał vloga. Ale ja nie umiem się wysławiać ładnie. Nawet klepiąc w klawiaturę. Krzysztof lubi też zwifta, więc pojechałem dziś połapać trochę słońca, żeby (każdy) mógł zobaczyć jaką wiosenną mamy zimę.

„Można by powiedzieć, że ogórki to coś nijakiego, wstydliwego itd. Ale wstydliwe to jest kolarstwo w Eurosporcie z perspektywy kanapy i brzucha zasłaniającego tv”. Prawie tydzień temu, postanowiłem pojechać do Polic sprawdzić jak mogą wyglądać „małe zawody” przełajowe na naszym lokalnym podwórku. W Policach, prawie pod domem. Okazało się, że chłopaki zorganizowali super zabawę/zawody przełajowe. Sama trasa była bardzo…

Czytaj dalej

8/8