Jak kończysz imprezę o 4:50 z kebsem w łapie, to jesteś ktoś. Raveowiec, wixiarz i masz pokłon u młodzieży. Jak zaczynasz dzień 4:30, zakładasz bibsy, pakujesz kieszonki na plecach, robisz dwójkę na czas, na koniec upewniasz się, że masz spoko ciśnienie w oponach, a w aparacie na pewno masz kartę SD. To na bank lecisz na pociąg. Na bank,…

Czytaj dalej

Pomysł na Jeseniky pojawił się, jak to wszyscy super blogerzy (a ja nie) pojechali na ustawkę. Po Czeskiej Szwajcarii myślałem, kurwa co tam może być takiego EKSTRA, żeby się nad tym rozwodzić na różnych profilach? No ale coś musiało być więc postanowiłem, że tego lata jak będzie wolne to kopsnę się i zobaczymy. Dzięki magii soszial mediów „poznałem” i odezwałem się do Tomka Jędrzejewskiego i Ani Tkocz, z prośbą o jakieś ciekawe ślady. Bo jak spojrzałem w planerze Komoota to oprócz linii prostej do Pradziada nie wiedziałem co tam rysować. Za dużo dróg, gór i potencjalnie ominąłbym wiele ciekawych miejsc.

Czytaj dalej

Paprykarz z Gruzem to niskobudżetowa produkcja gravelowa w okolicach Szczecina. Wydarzenie w formule Fastest Know Time. Startujesz o której chcesz, z którego miejsca chcesz. Start rywalizacji od bożego ciała, do pierwszego szkolnego dzwonka (16.06-31.08). Wykręcasz czas brutto i bierzesz udział w rywalizacji. A na koniec spotykamy się w pubie ze wszystkimi szczecińskimi lajkrowymi kolarzami pro czy gravel i zwycięzca…

Czytaj dalej

Można pojechać do Toskanii, szutrować po Strade Bianche, zajadać się gelato i podziwiać fiaty panda za pół darmo. Ale można też pojechać do Chojny, szutrować po czarnoziemach, zajadać się zapieksami z orlena i uważać żeby król paseratti nie rozjechał nas na drodze. Jedna i druga opcja jest super, My oczywiście wybraliśmy tę lepszą i chyba nikt nie żałował. Tę…

Czytaj dalej

Drogi pamiętniczku wiem, że długo nie pisałem. Może to brak weny, może to lenistwo. Może tak ma być, że będę publikował 4-5 wpisów na rok. Może i będę się powtarzał, pisząc kolejny raz o tym samym. Przynajmniej tym razem wysilę się tylko na wystarczającą liczbę znaków. Trudno, co zrobić gdy odcinki na Wyspie Wolin to po prostu Uber Sztos.

Czytaj dalej

Jeżeli miałbym sprawdzić opcje rowerowe na dziś, to by były dwie. Można było wystartować w przełajach w Policach. Pojeździć godzinkę, machnąć ~11km, poczuć się jak pros i nie wygrać nic. Lub kupić bilet na pociąg do „gravelowego parku rozrywki” na wyspie Uznam, pojeździć 5h, machnąć 115km i wygrać życie!

Czytaj dalej

Możesz pojechać na ustawkę, machnąć 100km w 3h. Po czym dziękować stwórcy, że nie odpadłeś na pierwszym zrywie, nie wylądowałeś w rowie, a gościu na rowerze za 30k stwierdził, że nawet nieźle jeździsz na tym padle za 10k. Możesz, bo czemu nie? Ale możesz też dostać od kumpla wiadomość enigmatycznym linkiem strava.com/routes/2886332876727586024. W takim momencie czujesz się jakbyś dostał…

Czytaj dalej

Z jednej strony mam ostatnio chęć wybrać się na coś WOW, by później móc wrzucać foty z takiej Majorki, Innsbrucku czy innej tam Gardy. Z drugiej strony miałem ochotę złapać ostatnie letnie dni, gdzieś na pograniczu Dolnego Śląska i Czech. Skrolując mapę na koomotcie wiedziałem, że Czeska Szwajcaria to jest cudo region, a w bonusie na wyciągnięcie ręki dostaje…

Czytaj dalej

Z urlopem jest tak, że najpierw zaczynasz planować epickie pętle, potem odliczasz tygodnie, dni. A jak już przyjdzie to okazuje się, że pogoda ma swoje plany. Plus jest taki, że na moim komootcie mam zapisanych około 100 różnych „planned routes”. Więc alternatywa się zawsze znajdzie. Pierwotnie miałem chęć zaliczyć Bohemian Border Bash Race, ale później sobie przypomniałem, że nadal…

Czytaj dalej

Gdyby ktoś mi powiedział, że będzie pandemia – nie uwierzyłbym. Gdyby ktoś mi powiedział, że ograniczą nam możliwość wjazdu na szosę do Niemiec nie uwierzyłbym. Gdyby ktoś mi powiedział, że w kwietniu nadal będę szukał rękawiczek, długich spodni, ciepłej czapki i stylówy jesiennej – nie uwierzyłbym. Gdyby ktoś mi powiedział, że od Pojezierza Drawskiego lepsze może być Lubuskie pomyślałbym, kurde rzeczywiście!

Czytaj dalej

10/53