Normalnie o tej porze pakowałbym się z Piotrkiem na Race Through Poland. Ostatnie poprawki trasy, sprzętu, przeliczanie batonów, sprawdzanie 3 różnych prognoz.Chyba w tym roku nie sypałoby śniegiem, a Uwe Kolarz nie musiałby nas ratować przed marznącym zjazdem ze Stogu Izerskiego.Mimo tego, że w tym roku nie przejedziemy RTP, to trochę chyba dobrze. Jakoś ani noga nie czuje się…

Czytaj dalej

Gravel is the future, #ridesolo is the future i nawet udało się znaleźć niezłą +60km pętle. Gravel ma ten plus, że nawet jak masz kawałek dozwolonego terenu, to szukanie, odkrywanie i rzeźbienie w terenie dają ci dodatkowego funu. Do tego mała zabawa z aparatem i ciach! Pomimo chłodu, te 2,5h to super fun.

Ciężko było przegapić news’a, że Strava wprowadziła kilka zmian w modelu funkcjonowania. Oprócz przeniesienia opcji pełnego wglądu w grywalizację i pozycje w rywalizacji na segmentach, zmianie uległ interfejs tworzenia tras i pobierania na komputer. Od dłuższego czasu przyglądałem się komoot z Poczdamu, z którego ideą jest mi bardziej po drodze. Oprócz lepszego interfejsu do planowania tras, ma kilka smaczków…

Czytaj dalej

O takim warunie jak dziś Jaskier pisałby ballady. Gdyby nie to, że akcję Wiedźmina kręcili na Węgrzech, więc co oni tam mogą wiedzieć. Gdyby taka pogoda (jak dziś) była codziennie to właściciele zwifta mogliby zebrać zabawki i zrobić z nich kopiec niechcianych trenażerów. Niczym rowerów miejskich w Chinach. Pierwszy i drugi akapit mają coś z fantastyki i to się…

Czytaj dalej

Day 1. Pobudka o 6.00, spojrzenie w lustro, szybkie śniadanie i mycie zębów. Ciuchy przygotowane, sprawdzony wiatr, temperatura. Może być mokro, w sumie to będzie. Trasa wgrana w Garmina. Można lecieć. Samotny przejazd przez Puszczę Bukową, kawa na Orlenie w Gryfinie. Trochę klasyk. Trochę, bo wziąłem Graila i zachaczyłem o Gessow i Salvey Muhle, wpadło trochę bruku, trochę szutru.…

Czytaj dalej

Zawsze starałem się zrobić coś „dużego” na koniec lata. Pojechać do Berlina, zrobić pętlą około 200km. Nawet w tym roku nie było okazji szarpnąć się na Tour de Zalew, a dziś jak to pisz, zakończył się „ultramaraton” Gryfusa. Wybraliśmy sie z Krzyśkiem na małą przejażdżkę. Miało być łatwo, nawet ciepło. Taka stówka po kilku nowych drogach. Raz dwa i…

Czytaj dalej

Szczecin to może raj dla kolarstwa szosowego. Ale tylko z tego względu, że jest wioską i wszyscy się znają, więc ekipa jest spora, do Niemiec jest, bliżej niż na prawobrzeże, więc asfalty mamy dobre, bo niemieckie. Często się mówi, że u nas nie ma prawdziwych terenów do gravelowania, bo przecież lasy są typowo mtb (w sumie są). Ale to nie…

Czytaj dalej

Krzysztof chciał vloga. Ale ja nie umiem się wysławiać ładnie. Nawet klepiąc w klawiaturę. Krzysztof lubi też zwifta, więc pojechałem dziś połapać trochę słońca, żeby (każdy) mógł zobaczyć jaką wiosenną mamy zimę.

Są trzy opcje: znudziło mi się blogowanie, nie mam o czym pisać, może jednak coś się działo poza internetami? Odpowiednią wersję wybierz sam. Lecz w międzyczasie sporo się działo. Ostatnie dwa tygodnie były naprawdę intensywne. Tydzień w górach, dużo mtb i więcej piwa. Powrót i ostatni tydzień na przygotowywanie ECMC. W wielkim skrócie sporo pracy, trochę roweru i znowu…

Czytaj dalej

Na tym blogu już nie raz pisałem. Niemce to zawsze mają dobre drogi które i tak co jakiś czas poprawiają, na takie żeby były jeszcze lepsze. Choć jasne, zaraz ktoś przypomni zabytkowe bruki w środku zapomnianych wschodnich wiosek lub drogę między Blankensee a Pampow. To była chyba jedna z nielicznych w miarę istotnych dróg która była w dość słabym…

Czytaj dalej

10/12