Rok 2020 był wyjątkowy na swój sposób i miało to również wpływ na tegoroczne wyzwanie. Ubolewam nad tym, że wymyślając trasy, musiałem wykluczyć świąteczny klasyk do Świnoujścia. Oczywiście w wariancie przez Niemcy. Ba od paru miesięcy mam zapisany ślad w Tour de Gravel Zalew, który musi poczekać, na lepszy czas.

Czytaj dalej

Day 1. Pobudka o 6.00, spojrzenie w lustro, szybkie śniadanie i mycie zębów. Ciuchy przygotowane, sprawdzony wiatr, temperatura. Może być mokro, w sumie to będzie. Trasa wgrana w Garmina. Można lecieć. Samotny przejazd przez Puszczę Bukową, kawa na Orlenie w Gryfinie. Trochę klasyk. Trochę, bo wziąłem Graila i zachaczyłem o Gessow i Salvey Muhle, wpadło trochę bruku, trochę szutru.…

Czytaj dalej

2/2