W ostatnią niedzielę wybraliśmy się na „firmową” pętlę. Tak w tę niedziele, kiedy poranek był jeszcze nocą, a termometr wskazywał 3 stopnie. Cel prosty – Pojezierze Drawskie, takie mikro Mazury. Dystans trochę większy +200km. To była ta jazda z cyklu, że po 140km zastanawiasz się po co jechać jeszcze kolejne 60km, ale w samochodzie po wszystkim planujesz kiedy kolejne…

Czytaj dalej

Tak się zastanawiam, jak to w ogóle wyszło. Mieszkam w Szczecinie już z 5 lat. Kiedyś mocno jarałem się „klasykiem na obiad” Szczecin – Świnoujście lub „Tour de Zalew”. Ale rzadko kiedy myślałem o wyjeździe na wschód od Szczecina (może przez znienawidzony przeze mnie dojazd do Stargardu?). Nadal bardzo to lubię, ale jednak Pojezierze Drawskie to jest dopiero wielki…

Czytaj dalej

Klasyczne ścigi przełajowe kręci się koło 60 minut na 5-6 rundach. Dominuje błoto, piaskownice, schody i smród smażonych frytek. Rzadko kiedy można spotkać herosów wyposażonych w hamulce canti. Jeżeli chodzi o rowery to dominują Ridley’e, Trek’i i Stevens’y. Na tle tych wszystkich gołym okiem można zauważyć, że Canyon jakby trochę się odróżniał od całej reszty i tym razem nie…

Czytaj dalej

Jak spotkasz kogoś kto Ci powie, że „gravele, to kolejny chwyt marketingowy, żeby wmówić ludziom, że potrzebują kolejnego roweru” to zabierz go na Pojezierze Drawskie. Wiadomo, że są dużo lepsze miejscówki na kolarskie weekendy, tygodnie czy miesiące. Ale jak masz wolną niedziele i godzinę pociągiem do Łobza, to wybór jest prosty. I w sumie super szosa czy ekstra full…

Czytaj dalej

4/4